Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie, o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 r.

Wtedy Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowiRząd Niemiec wspiera budowę Nord Stream 2, utrzymując, że ma on charakter biznesowy, a nie polityczny. W finansowaniu przedsięwzięcia uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell. Zagraniczne koncerny chcą pokryć 50 proc. szacowanych na 9,5 mld euro kosztów projektu.

Komisja Europejska zwróciła się w czerwcu do Rady UE, gdzie reprezentowane są rządy 28 krajów członkowskich, o udzielenie jej mandatu na prowadzenie rozmów ze stroną rosyjską w sprawie reżimu prawnego dla morskiego odcinka przyszłego gazociągu Nord Stream 2. Kraje UE są podzielone w tej sprawie. Kilka państw członkowskich, m.in. Niemcy i Austria, sprzeciwiają się przyjęciu tego mandatu. Polska ma zupełnie inną opinię – wskazuje, że mandat jest za słaby, bo względem gazociągu również w podmorskiej części powinien obowiązywać trzeci pakiet energetyczny.

Dotychczasowe rozmowy ministrów ds. energii państw unijnych nie przyniosły definitywnych ustaleń co do tego, jak Komisja Europejska ma postąpić z tą sprawą. W ubiegłym tygodniu pojawił się nowy element – opinia prawna Rady UE. Ten 25-stronicowy dokument wskazuje, że nie ma luki prawnej związanej z tym, że Nord Stream 2 miałby być prowadzony przez morze. W analizie wskazano, że wobec tego do części podmorskiej Nord Stream 2 nie mają zastosowania przepisy trzeciego pakietu energetycznego.

Nie zgadza się z tym KE, która dzisiaj podtrzymała swoje stanowisko ws. projektu.

– Naszym celem jest zagwarantowanie tego, że jeśli Nord Stream 2 zostanie zbudowany, będzie w zgodności z głównymi zasadami unijnych regulacji. To się nie zmieniło

– powiedziała rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkone.

Dodała, że teraz decyzja w tej kwestii należy do państw członkowskich. "Musimy czekać na ich stanowisko polityczne" – podkreślił.

Pytana, czy projekt gazociągu jest zagrożeniem dla energetycznego bezpieczeństwa UE, odpowiedziała, że do tej kwestii "odniosła się już KE bardzo wiele razy".

Uważamy, że projekt gazociągu nie jest zgodny z celami unii energetycznej. Istnieje luka prawna, która musi być przedmiotem negocjacji, ponieważ nie może powstać gazociąg lub infrastruktura w UE, która nie podlega głównym zasadom prawa europejskiego

 – powiedziała.

W ubiegłym tygodniu informacja na temat mandatu dla Komisji Europejskiej na negocjacje z Rosją w sprawie Nord Stream 2 była przedstawiana przez KE na spotkaniu przedstawicieli krajów członkowskich UE. Jak dowiedziała się PAP z polskich źródeł dyplomatycznych, podczas spotkania tylko Niemcy przywołały analizę prawników Rady UE, wskazując, że państwa UE powinny ją wziąć pod uwagę.

Polscy dyplomaci w Brukseli podkreślają, że opinia prawników Rady UE jest korzystna dla Niemiec. Berlin sprzeciwia się jakiejkolwiek interwencji ze strony UE, która mogłaby utrudnić powstanie Nord Stream 2. Dlatego w przyszłym tygodniu Polska przedstawi na forum unijnym własną ekspertyzę prawną – na spotkaniu ekspertów państw członkowskich w Brukseli.

Sprawa była też omawiana w Brukseli przez przedstawicieli krajów na zamkniętym spotkaniu w jednym z think tanków. W ocenie większości uczestników dyskusji opinia prawników Rady nie jest rozstrzygająca, a jedynie pomocnicza, i dlatego nie powinna mieć wpływu na proces negocjacji i ostateczne decyzje polityczne.

Część ekspertów zwróciła uwagę, że potrzebna jest większa pewność prawna w odniesieniu do statusu gazociągów z państw trzecich. Ich zdaniem, państwa UE powinny dążyć do uszczelnienia prawa UE w tym zakresie, np. poprzez zmianę dyrektywy gazowej lub poprzez przyznanie KE dodatkowych kompetencji do weryfikacji zapotrzebowania na nowe gazociągi.

fot.

/ nord-stream.com/Materiały prasowe