Dzień wcześniej Piłsudski przyjechał do Warszawy. Spotkał się z członkami Rady Regencyjnej i w wyniku rozmów zrezygnował z wyjazdu do Lublina, gdzie od trzech dni działał Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele. Z kolei rząd ten, słysząc iż Naczelnik wrócił z Magdeburga, natychmiast oddał mu się do dyspozycji.

Generalny Gubernator gen. Hans von Beseler potajemnie opuścił stolicę. Piłsudski nakazał POW i żołnierzom Polskiej Siły Zbrojnej rozpocząć akcję rozbrajania oddziałów niemieckich, ale bardzo mocny nacisk położył na możliwie pokojowe rozwiązania i unikanie potyczek.

Przed Pałacem Namiestnikowskim wygłosił następującą przemowę, którą przytoczył potem jego oficer łącznikowy Ignacy Boerner:

W tym gmachu obraduje niemiecka Rada Żołnierska, która objęła władzę nad wszystkiemi oddziałami niemieckiemi stacjonowanemi w Warszawie. W imieniu narodu polskiego wziąłem tę Radę pod swoją opiekę, ani jednemu z nich nie śmie stać się najmniejsza krzywda. 

Na ogół więc akcja rozbrajania przebiegała bez walki, choć do zaciętych walk doszło m.in. przy opanowywaniu Ratusza i Cytadeli. 

W swoim dzienniku księżna Maria Lubomirska tak wspominała 11 listopada 1918 roku:

Dzień dzisiejszy należy do historycznych, do niezapomnianych, do weselszych, do triumfalnych! Jesteśmy wolni! Jesteśmy panami u siebie! Stało się i to w tak nieoczekiwanych warunkach… Od wczesnego ranka odbywa się przejmowanie urzędów niemieckich przez władze polskie. Już przekazano w nasze ręce Cytadelę, która zajął batalion wojska polskiego z majorem Szyndlerem na czele… Niemcy zbaranieli, gdzieniegdzie się bronią, zresztą dają się rozbrajać nie tylko przez wojskowych, ale przez lada chłystków cywilnych… Dziwy, dziwy w naszej stolicy! Idą Niemcy rozbrojeni w czerwonych przepaskach – idą żołnierze w niemieckich mundurach z polskim orłem na czapce: to wyswobodzeni Polacy z Księstwa Poznańskiego.

Trzy dni później Rada Regencyjna rozwiązała się, oświadczając jednocześnie, iż 

od tej chwili obowiązki nasze i odpowiedzialność względem narodu polskiego w Twoje ręce, Panie Naczelny Dowódco, składamy do przekazania Rządowi Narodowemu.  
  

29 listopada 1918 r. Józef Piłsudski zwracając się w Belwederze do grona najbliższych współpracowników tak mówił o odzyskanej niepodległości: 

Jest to największa, najdonioślejsza przemiana, jaka w życiu narodu może nastąpić. Przemiana, w której konsekwencji powinno się zapomnieć o przeszłości; powinno się przekreślić wielkim krzyżem starem porachunki. (…) A czas przed nami jest krótki i tylko wspólnym wysiłkiem możemy zdecydować na jakiej przestrzeni, w jakich granicach naszą wolność obwarujemy i jak silnie staniemy na nogach, zanim dojdą z powrotem do siły i pełnego głosu sąsiedzi ze wschodu i z zachodu.