Tak, chcemy Boga! My, poddani!

Informację zamieścił

Współtwórca Niepoprawnego Radia PL







Tak, chcemy Boga! My, poddani!

 

Przedstawiciele prawicy laickiej charakteryzują się pewną nieznośną cechą – pragną na siłę udowodnić lewakom, że nie są obciachowi i staromodni, i że „aż tak bardzo” się od nich nie różnią. Najczęściej czynią to odcinając się od tematów czy haseł dotyczących obyczajowości czy życia duchowego.

 

Wraz z końcem października szczęśliwie zakończyła się (czy raczej została na kilka miesięcy zawieszona) kampania promowania wśród Polaków Halloween. Owa nowa, świecka tradycja wymaga od kultywujących ją przebierania się – oraz swych dzieci – w żywe trupy, w monstra i innego typu dziwolągi.

 

Katolicy przestrzegają przed tą absurdalną modą. Wiemy bowiem, że zły duch, gdy jest przywoływany, po prostu może przybyć. Pamiętamy wszak, że demony istnieją, że czyhają na błądzące dusze i że nigdy nie powinno się celowo dostarczać sługom Złego powodów do radości. Ale żeby dostrzegać takie zagrożenie trzeba wierzyć w istnienie aniołów i demonów. A nie wszyscy wierzą – niestety nawet wśród katolików.

 

Od osób przyznających się do związków z Kościołem, ale przedstawiających się jednocześnie jako „poważna prawica”, usłyszymy więc, że Halloween jest złe, bo nie jest to polski zwyczaj, bo u nas „pali się świeczki na grobach”, a tak w ogóle, jeśli kto chce świętować wigilię Wszystkich Świętych, to mamy w Polsce swoje „Dziady”. W takiej argumentacji gustują, co ciekawe, zarówno przedstawiciele prawicy laickiej jak i… neopoganie.

 

Tak się składa, że te same postacie, które sugerowały, że Halloween to nic złego, licznie odcinały się na rozmaitych forach i portalach społecznościowych od hasła tegorocznego Marszu Niepodległości. Brzmi ono bowiem: „My chcemy Boga”. To oczywiste nawiązanie narodowców do lipcowego wystąpienia Donalda Trumpa, który w poruszający sposób mówił o swym szacunku do naszej historii. Przypomnijmy słowa: „Milion Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – nagle wzniosło głosy w jednej modlitwie; milion Polaków, którzy nie prosili o bogactwo, nie prosili o przywileje; zamiast tego milion Polaków powiedział trzy proste słowa: my chcemy Boga (…) Stojąc tu dzisiaj przed tym niesamowitym zgromadzeniem, jakże wiernym narodem, nadał słyszę te głosy odbijające się echem w historii. Ich przesłanie jest tak samo aktualne dzisiaj jak kiedykolwiek – Polacy, Amerykanie, Europejczycy nadal wołają wielkim głosem: my chcemy Boga.     

 

Polacy są dziś postrzegani w świecie w ten właśnie sposób – jako katolicy. Z podziwem i nadzieją w środowiskach, w których poprawność polityczna jest obiektem kpin (jak w ekipie Donalda Trumpa, Victora Orbana czy np. katolickich konserwatystów) oraz z jawną nienawiścią w środowiskach, w których rzeczona polit-poprawność już dawno zajęła miejsce Dekalogu (jak choćby wśród prominentnych eurokratów). Czy kogoś może dziwić, że Polacy są dumni z tego, że gdzieniegdzie patrzy się na nich jeszcze z podziwem i nadzieją, i w związku z tym raz jeszcze dumnie podnoszą hasło „My chcemy Boga”? Okazuje się, że niestety może.

 

Wśród osób, którym nie spodobało się hasło tegorocznego Marszu Niepodległości znaleźli się papierowi katolicy, którzy – z nieustannie powtarzanymi frazesami o tolerancji na ustach – klasyfikują polskich patriotów jako ogolony na łyso podgatunek człowieka. Jeden z duchowych mentorów „katolików otwartych”, ojciec Grzegorz Kramer, błyskawicznie odciął się od hasła, pod którym dziesiątki tysięcy osób zamierzają przejść ulicami stolicy. Ale jezuita deklarujący sprzeciw wobec słów „My chcemy Boga” (sic!) nikogo dziś już specjalnie nie dziwi.

 

Wielkie poruszenie wywołało za to skrytykowanie hasła Marszu przez Rafała Ziemkiewicza. Ci przedstawiciele środowisk narodowych, którzy od lat zerkają na błyskotliwego publicystę z wielką nadzieją na jego włączenie się do polityki, musieli okrutnie się rozczarować. Słowa Ziemkiewicza dają jednak wiele do myślenia – są bowiem symptomatyczne dla części prawicy laickiej.

 

Otóż prawica laicka bardzo ceni sobie niepodległość Polski – w tym także niepodległość od Kościoła. Przedstawiciele tego nurtu myślowego często biorą nawet Kościół w obronę, szczególnie gdy atakowany jest przez wrogów Polski. Ale ci sami „prawicowcy” czują jakąś dziwną potrzebę odcięcia się od haseł związanych z życiem duchowym w życiu publicznym. Choć pewnie nie zdają sobie z tego sprawy, zachowują się jak gorliwi wyznawcy zasady o rozdziale Kościoła od państwa. Mogą o tym świadczyć takie wpisy jak ten, według którego „Ruch Narodowy nie powinien dublować Krucjaty Różańcowej – to zupełnie inne porządki myślenia”.

 

Nic bardziej mylnego. Polacy w tym właśnie są oryginalni w świecie i w tym są niepodlegli od obowiązującej na niemal całym Zachodzie obłędnej zasady politycznej poprawności, że owe porządki zawsze mieszali. Więcej – że wiara i polityka nigdy nie stanowiły dla nas osobnych porządków, a zawsze gdy się rozchodziły, kończyło się to bardzo źle. Gdy bowiem niemal sto lat temu chciała nas rozjechać bolszewicka nawała, ludzie tłumnie odwiedzali kościoły, organizowali publiczne adoracje Najświętszego Sakramentu i odmawiali Różaniec w intencji zwycięstwa. I zwyciężyli.

 

Kilkanaście lat później do walki przystępowało już inne pokolenie Polaków, ich moralność upadała, modlitwy stały się niemodne i… skończyło się hekatombą. Rafał Ziemkiewicz wie o tym doskonale, bo napisał o tym znakomitą książkę. Wie też, jak wielką rolę w obaleniu systemu PRL odegrał Jan Paweł II, jego wezwanie do Ducha Świętego i bądź co bądź niezwykle pobożny (w skali szokującej ówczesnych zachodnich dziennikarzy) ruch „Solidarności”. Czy wśród konstytuujących się wówczas elit „S” były osoby, które namawiały kogokolwiek do ściągnięcia wizerunków Matki Bożej czy papieża z bramy Stoczni Gdańskiej? Nawet jeśli, to musiały gryźć się w język wiedząc jeszcze wtedy, że Polaków i ich politycznej aktywności na rzecz dobra wspólnego nie sposób oddzielić od świętej wiary katolickiej.

 

Ale wpisów takich jak ten Ziemkiewicza pojawiło się na prawicowych forach wiele – publicysta „Do Rzeczy” dał sygnał do ataku również i tym środowiskom, do których jest mu zapewne bardzo daleko. Polacy czczący dla zabawy Swarożyca także bowiem nie cenią sobie zawołania „My chcemy Boga” i oni również zaczęli przyłączać się do krytyki tegorocznego Marszu Niepodległości. Pojawiały się nawet zarzuty „wykluczania” z grona patriotów osób niewierzących w Boga, lub niekatolików. To oczywiście bzdura. Zawołanie „My chcemy Boga” może łączyć Polaków – ale tych życzących dobrze Ojczyźnie i pamiętających o jej tradycjach niepodległościowych. Bo z tymi właśnie słowami szli do boju (czy to z bronią w ręku czy strajkując) polscy patrioci. Czy to walczący z ateistycznym komunizmem ZSRR czy pogańskim nazizmem III Rzeszy.

 

Zastanówmy się czym byłaby Polska, gdybyśmy ją wyzuli z katolicyzmu? Piękno naszego narodu i jego wyróżnianie się pośród innych nacji wynika właśnie z niezrozumiałej dla wielu wierności Kościołowi. Muszą to przyznać nawet ateiści. Bo cóż innego miałoby wyróżniać Polaków na tle dzisiejszej Europy? Nasze dworce, lotniska i galerie handlowe wyglądają tak, jak w innych częściach kontynentu. Posługujemy się tymi samymi narzędziami do komunikacji, pracujemy na takich samych komputerach, dzwonimy z identycznych telefonów, jemy podobne potrawy, nasze telewizje serwują nam filmy pokazywane również Hiszpanom, Anglikom czy Grekom.

 

Mamy własny język – którego nikt poza nami nie jest w stanie zrozumieć. Ale on nie wzbudza żadnych emocji.

 

Mamy jednak również Wiarę i tradycje bezpośrednio z niej wynikające. I to jest właśnie nasza specyfika, którą chcemy obronić i zachować. Specyfika, która wynika z wierności Bogu, którego – w przeciwieństwie do prawie wszystkich już państw Zachodu – nie chcemy się wstydzić i usuwać z przestrzeni publicznej.

 

Nie my!

 

My jesteśmy Polakami!

 

My chcemy Boga!

 

 

Krystian Kratiuk

Uzupełnij

Twój email nigdzie nie będzie publikowany i udostępniany.

  • Aktualności, Świat

  • 21.Lis
  • Europejski Trybunał Sprawiedliwości zagroził Polsce wysokimi grzywnami
  •     Co najmniej sto tysięcy euro będzie musiała płacić Polska za każdy dzień zwłoki w zastopowaniu wycinki drzewostanu Puszczy Białowieskiej. To efekt poniedziałkowego wyroku wydanego przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości.   Decyzja o wycince zapadła latem ubiegłego roku. Powodem była degradacja puszczy wywołana działalnością kornika drukarza.   Redukcja zagrożonych plagą obszarów leśnych ma być zatrzymana […]

  • Opinie i analizy

  • 19.Lis
  • Jaki jest ten plan?
  • Eskalacji napięcia między prezydentem a rządem i Parlamentem nie widać końca. Do czego ostatnie wydarzenia polityczne w Polsce zmierzają? Jak to się skończy? Zaczęło się od cyrku z reformą oświaty. Nikt nie pyta dziś prezydenta, gdzie są jego wysłannicy, którzy mieli nadzorować jej wykonanie. Reforma ma się dobrze. Broniarz pomocy prezydenta nie potrzebuje. Potem była […]