Marek Jan Chodakiewicz: Polską „narodówkę” cechuje ideowy galimatias

Informację zamieścił

Współtwórca Niepoprawnego Radia PL

Marek Jan Chodakiewicz: Polską „narodówkę” cechuje ideowy galimatias

 

 

Ambitniejsi intelektualnie powinni się samodoskonalić. Potrzeba syntezy paniczyków i panienek z dobrych domów z młodzieżą robotniczą, rzemieślniczą i wiejską. Potrzeba solidarności narodowej. I muszą sobie małolaty dobrze przemyśleć, kim są, czy może kim chcieliby być. Na razie zdrowe polskie odruchy graniczą z obcą patologią. Jest galimatias ideowy – w ten sposób profesor Marek Jan Chodakiewicz diagnozuje obecny stan i potrzeby młodych środowisk narodowych działających nad Wisłą.


Historyk i politolog w artykule zamieszczonym na łamach „Tygodnika Solidarność” wyjaśnia, że pojęciem narodówki w wąskim rozumieniu określa „Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i inne rozmaite organizacje, fundacje i kluby, a w tym grupy rekonstrukcji historycznej, które odwołują się do nacjonalizmu polskiego”. Autor używa wspomnianego zwrotu także w szerszym znaczeniu, jako „wszystkie inicjatywy patriotyczne, od wyżej wymienionych przez kibiców do niezrzeszonych środowisk i jednostek, które tradycję szanują i w których biją polskie serca, chociaż ludzie ci nie należą do żadnej partii czy organizacji”.

Wykładowca waszyngtońskiego Instytutu Polityki Międzynarodowej wskazuje, że Marsz Niepodległości, najbardziej znana i spektakularna inicjatywa młodych narodowców, wyrósł ze wspólnej dla wielu osób i środowisk: chęci obrony polskiej tożsamości przed aktualnymi zagrożeniami cywilizacyjnymi, poczucia szacunku wobec bohaterów minionych pokoleń, wreszcie potrzeby przezwyciężenia ograniczeń „śmiertelnej pułapki geopolitycznej”, czyli usytuowania Polski pomiędzy Niemcami a Rosją.

 

„Na razie, jak powiadam, w miarę sprawnie organizują marsze. A co dalej? Intelektualnie są raczej niedoszlifowani. Partie prawicy to kanapy. Narodówka to sami aktywiści bez ogólnonarodowych przywódców. Ci spośród pretendentów do władzy nad tą orientacją funkcjonujący na centralnej polskiej scenie są raczej rzecznikami sentymentów, a nie ideologami, a jeszcze mniej kierownikami organizacyjnymi potężnego ruchu narodowego. Potencjał jest. Wiedzy mało. Często działacze lokalni nie dają im posłuchu, a nawet nie zawsze uznają ich przywódczą rolę” – czytamy w artykule.

Politolog zwraca uwagę między innymi na konieczność prowadzenia przez narodówkę polityki na szczeblu lokalnym, dążenia co ambitniejszych przedstawicieli ruchu do ciągłego samodoskonalenia, szukania wspólnoty pomiędzy aktywistami wywodzącymi się z różnych środowisk. Narodowcy muszą też odrzucić obce chrześcijaństwu prądy: rasizm, neonazizm, antysemityzm, pochwałę apartheidu. W przekonaniu autora, importowany z zachodu tzw. ruch tożsamościowy „nie tylko powiela rozwiązania, które dały Europie Hitlera, ale przede wszystkim odcina nacjonalizm polski od jego chrześcijańskich korzeni. Niszczy jego uniwersalizm, który obcym pozwalał stawać się Polakami”.

 

 

Źródło: tysol.pl

RoM

Uzupełnij

Twój email nigdzie nie będzie publikowany i udostępniany.