Poniżej publikujemy pełną treść listu Krzysztofa Wyszkowskiego wraz z uzasadnieniem decyzji o rezygnacji z członkostwa w Kolegium Europejskiego Centrum Solidarności.

Oświadczam, że z dniem dzisiejszym rezygnuję z członkostwa w Kolegium Historyczno-Programowym Europejskiego Centrum Solidarności w proteście przeciwko:
1. bezprawnemu grupowemu zawłaszczeniu, praktycznie  „sprywatyzowaniu”, instytucji będącej własnością społeczną (finansowanej ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Miasta Gdańska) przez klikę polityczną, publicznie znaną pod potoczną nazwą „układu gdańskiego”,
2. biernemu tolerowaniu, a nawet wsparciu, wykazywanemu przez  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dla  wykorzystywania przez tę klikę rządowych oraz społecznych środków finansowych,
3. milczącemu przechodzenia do porządku dziennego ze strony NSZZ „Solidarność” wobec  fałszowania historii, dorobku oraz idei ruchu solidarnościowego przez klikę „zawłaszczycieli” ECS.

 

Uzasadnienie
Europejskie Centrum Solidarności działa na podstawie statutu nadanego Uchwałą Rady Miasta Gdańska z dnia 31 stycznia 2013 roku na podstawie „umowy o utworzeniu i prowadzeniu wspólnej instytucji kultury […] zawartej dnia 8 listopada 2007 r. pomiędzy Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Gminą Miasta Gdańska, Województwem Pomorskim, NSZZ „Solidarność” oraz Fundacją Centrum Solidarności” (par. 1 pkt 2 Uchwały).


W moim przekonaniu  zarówno Uchwała z dnia 8 listopada 2007 roku, jak i statut ECS rażąco naruszają prawo ze względu na ich szkodliwość społeczną: w wymiarze finansowym i w wymiarze ideowym. Jeżeli nawet nie istnieją szczegółowe przepisy, które pozwalałyby pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które uczestniczyły w stanowieniu tych aktów, to, moim zdaniem, należy uznać te akty za sprzeczne z ustawami dot. samorządu terytorialnego i Konstytucją, w zakresie w jakim akty te nakazują organom władzy publicznej dbałość o interes społeczny (np. art. 7 Ustawy o samorządzie gminnym).
Klika, która zawłaszczyła ważną instytucję kultury, to funkcjonariusze Platformy Obywatelskiej będący działaczami samorządowymi Gdańska i Województwa Pomorskiego oraz Lech Wałęsa. Skalę tej „prywatyzacji” dobitnie obrazuje skład Rady ECS powoływanej przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Na szesnastu członków Rady pięciu przedstawicieli ma Prezydent Miasta Gdańska (oczywiście Adamowicz powołał również sam siebie), czterech MKiDzN, dwóch Samorząd Województwa Pomorskiego, dwóch „Solidarność”, jednego Fundacja Centrum Solidarności (Przewodniczący Lech Wałęsa), jednego Lech Wałęsa (bezpośrednio) i jeszcze jednego Lech Wałęsa (pośrednio w postaci Bogdana Borusewicza jako Przewodniczącego Kolegium Historyczno-Programowego).


Sytuacja klikowego zawłaszczenia instytucji zbudowanej kosztem wielkich finansowych nakładów publicznych i równie wielkich stałych dotacji finansowych, a mającej ważny charakter narodowy i państwowy nie może być dłużej tolerowana. Antyspołeczne stanowisko ludzi Platformy Obywatelskiej takich jak Paweł Adamowicz oraz bezczelna pogarda dla prawdy historycznej demonstrowana od lat przez Lecha Wałęsę powodują, że ECS jest instytucją kreującą fałszywy przekaz historyczny i ideowy. Skala bezczelnego fałszu enuncjacji i dezyderatów,  jakie ta klika rozgłasza przez ECS, spowodowała, że w tym zardzewiałym bunkrze im. t. w. „Bolka” nigdy nie postała stopa takich bohaterów jak  Anna Walentynowicz czy Joanna i Andrzej Gwiazdowie – główni twórcy Wolnych Związków Zawodowych i Solidarności oraz najwierniejsi strażnicy jej etosu.


Po wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2015 roku, gdy społeczeństwo polskie odrzuciło panowanie „właścicieli III RP”, byłem przekonany, że władza „dobrej zmiany” doprowadzi do ukrócenia bezprawia również w odniesieniu do muzeum Solidarności. Od ubiegłego roku namawiałem MKiDzN i MS do dokonania analizy prawnej statutu, która stanowiłaby podstawę do jego zakwestionowania przed sądem i przywrócenia ECS społeczeństwu polskiemu jako jego niezbywalnej własności.


W dniu wczorajszym okazało się, że moje nadzieje i starania nie trafiły na zrozumienie kierownictwa MKiDzN. Ministerstwo nie tylko nie wystawiło do konkursu na dyrektora ECS niezależnego kandydata, ale dwaj z trzech delegowanych przez ministerstwo członków komisji konkursowej poparło kandydata kliki w osobie obecnie urzędującego dyrektora.


To jest już nie tylko bierność wobec bezprawia, nie tylko tolerowanie  bezprawnego zawłaszczenia narodowej instytucji kultury, nie tylko zaniechanie wobec jawnej prywaty na szkodę dobra publicznego i zgoda na cyniczne wykorzystywanie ECS jako „dojnej krowy”, ale jest to czynne i publiczne poparcie dla dokonywanego przez „właścicieli III RP” nieustannego fałszowania polskiej historii i zawłaszczania chwały narodowej.


Protestuję – nie ma na to mojej zgody – członkiem takiej instytucji być nie mogę!
Krzysztof Wyszkowski
Sopot, 30 listopada 2017 r.

fot.

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska