W końcu stycznia CBA podało komunikat: „Agenci katowickiej Delegatury CBA zatrzymali osiem osób w sprawie dotyczącej m.in. zorganizowanej grupy przestępczej, mającej na celu popełnianie przestępstw polegających na powoływaniu się na wpływy w służbach specjalnych SKW, ABW, CBA, w instytucjach państwowych, policji, ministerstwach, urzędach celno-skarbowych”. Media szybko ustaliły, że jednym z zatrzymanych jest Tomasz Sz., wiceszef periodyku „Służby specjalne”. O Tomaszu Sz. zrobiło się głośno pięć lat temu, gdy Jan Piński na łamach „Uważam Rze” opublikował na jego temat tekst pt. „Układ zamknięty”. Przedstawił tam Tomasza Sz. jako ofiarę fiskusa.

„Urzędnicy skarbowi w porozumieniu z pracownikami spółki zniszczyli jedną z największych polskich firm ochroniarskich. Właściciel domaga się dziś od państwa 35 mln zł odszkodowania. Firma Ochrona TS ochraniała m.in. sieć marketów Real i Praktiker, Opla, Zeptera, Daewoo FSO i prestiżowe warszawskie osiedle Dembud. Zatrudniała ok. 1000 osób”

– pisał Piński. Tomasz Sz. wszedł w branżę, którą po 1989 r.  opanowały służby specjalne PRL, a on sam był resortowym dzieckiem.

Bolesław Szwejgiert przed wojną pracował jako dziennikarz i należał Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, kierowanego przez Komunistyczną Partię Polski. W 1939 r. brał udział w obronie Warszawy, a po kapitulacji – jak sam napisał w ankiecie personalnej – udał się na emigrację polityczną do Związku Sowieckiego, gdzie uzyskał radzieckie obywatelstwo. Tam pracował m.in. jako nauczyciel w Witebsku, a następnie uczestniczył w tzw. batalionie niszczącym przy Rejonowym Oddziale NKWD na Białorusi. W 1943 r. zgłosił się do wojska polskiego w ZSRS, skąd trafił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na stanowisko oficera śledczego; był również członkiem PPR. W archiwach znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej zachowały się dokumenty dotyczące Bolesława Szwejgierta. Część z nich dotyczy służby w KBW – najpierw jako oficera śledczego, a następnie jako szefa wydziału wywiadu KBW, który podlegał Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, powołanej do koordynacji akcji aparatu bezpieczeństwa przeciwko tzw. reakcyjnemu podziemiu, czyli Żołnierzom Wyklętym. „Inteligentny, godny zaufania oficer. Położył niemało zasług w rozpracowaniu bandy Ognia na Podhalu, osobiście prowadził akcje w dolinie Chochołowskiej, w wyniku której został zlikwidowany pododdział Ognia” – pisał w notatce służbowej z dnia 6 marca 1947 r. ppłk Mieczysław Hański, szef sztabu KBW.

Akcja, o której pisał ppłk Hański, została przeprowadzona 6 grudnia 1946 r. – w ciężkich walkach zginęło wówczas siedmiu partyzantów. W przeprowadzeniu akcji wykorzystano informacje, które przekazali KBW przedstawiciele czechosłowackiego wojska. To właśnie skierowany na Podhale Bolesław Szwejgiert był oddelegowany do kontaktów z czechosłowacką bezpieką, co świadczy o ogromnym zaufaniu, jakim darzyli go jego przełożeni. 21 lutego 1947 r. był jednym z głównodowodzących akcją likwidacji mjr. Józefa Kurasia, ps. Ogień. Otoczony przez bezpiekę Ogień strzelił sobie w skroń. Przewieziony do szpitala w Nowym Targu zmarł następnego dnia.

W 1951 r. Bolesław Szwejgiert napisał wniosek o zwolnienie go ze stanowiska szefa Wydziału Informacji I Brygady KBW i przekazanie do dyspozycji kadr Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Prośba została uwzględniona – trafił do Departamentu III MBP, który prowadził walkę z niepodległościowym podziemiem. To właśnie Bolesław Szwejgiert, służąc w KBW, wpadł na pomysł stworzenia „grupy manewrowej”, czyli oddziału partyzanckiego stworzonego z funkcjonariuszy bezpieki podszywających się pod żołnierzy niepodległościowego podziemia. Grupa ta miała ustalić, kto pomaga partyzantom, oraz likwidować zbrojny opór. Plan się jednak nie udał – miejscowa ludność bez problemu zorientowała się, że są to prowokatorzy, m.in. po zachowaniu i po tym, że na mundurach nie mieli ryngrafów.

„Ppłk Bolesław Szwejgiert jest cennym pracownikiem o dużej znajomości spraw interesujących nasze organy, szczególnie w odniesieniu do reakcyjnych środowisk w kraju i za granicą. W pracy jest zdyscyplinowany i wykazuje wiele inicjatywy”

– pisała w 1955 r. dyrektor Departamentu III, Julia Brystygier, nazywana „Krwawą Luną” ze względu na skłonności sadystyczne.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"

fot.

Józef Kuraś "Ogień" / IPN

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Za niezalezna.pl

Źródło: Gazeta Polska