– Jaki jest cel, jaki jest przekaz, który chce pan przekazać całemu światu? Bo reakcja jest zupełnie odwrotna i przez to jeszcze większa uwaga jest poświęcona tym straszliwym zbrodniom – brzmiało pytanie z publiczności do premiera Morawieckiego.

Szef polskiego rządu w zaledwie kilku zdaniach wskazał niepodważalny sens i ogromną potrzebę formalnego uporządkowania kwestii dotyczących polskiej polityki historycznej.

– Jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy zbrodniarze. Tak jak byli żydowscy zbrodniarze, tak jak byli rosyjscy zbrodniarze, czy ukraińscy – nie tylko niemieccy – odpowiedział szef polskiego rządu.

Podkreślił jednocześnie, że w minionym roku polskie ambasady musiały wielokrotnie reagować, jeśli chodzi o wyrażenie „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy koncentracyjne”.

– No cóż… Nie było czegoś takiego jak polskie obozy śmierci; nie było polskich obozów koncentracyjnych, były niemieckie, nazistowskie obozy koncentracyjne. Sam fakt, że musimy to wyjaśniać dzisiaj, bierze się z naszej historii. Przez 50 lat po II wojnie światowej nie mogliśmy bronić się w tej kwestii. W tym czasie nie było polskiego niepodległego państwa. – mówił premier Morawiecki.

 

Premier Mateusz Morawiecki bierze udział udział w Konferencji Bezpieczeństwa. Szef polskiego rządu wziął udział w panelu dyskusyjnym wraz z kanclerzem Austrii Sebastianem Kurzem. W niezwykle mocnym wystąpieniu premier Morawiecki przypomniał o groźbach kierowanych w kierunku państw Zachodu przez Władimira Putina w 2007 roku, również w czasie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

– Putin zrobił tak, jak zapowiedział. Rok później widzieliśmy atak na Gruzję, a kilka lat później obserwowaliśmy, jak zaatakował Ukrainę – przypomniał premier Morawiecki.

CZYTAJ WIĘCEJ: Te słowa premiera Morawieckiego nie spodobają się na Kremlu. Szef polskiego rządu ostro o Putinie