– Mamy plany dotyczące na przykład Goedoelloe, ale pieniądze możemy wydać albo na nie, albo na zbudowanie państwa imigracyjnego dla migrantów 

– oznajmił w wywiadzie dla regionalnej telewizji Regio Plusz w Goedoelloe, 30 km od Budapesztu.

Rzecznik rządu Bence Tuzson oświadczył w sobotę, że cenę imigracji będą musieli zapłacić Węgrzy, gdyż według koncepcji Brukseli na utrzymanie każdego migranta trzeba by wydać sumę rzędu 9 mln ft (29 tys. euro).

Orban oświadczył dzis, że środki, które jest w stanie wypracować gospodarka, należy wydawać raczej na Węgry, na węgierską młodzież, węgierskich emerytów i węgierskie miejscowości, a nie na przybywających tu z obcych krajów migrantów. Podkreślił, że stawką wyborów parlamentarnych 8 kwietnia jest to, czy Węgry będą miały „rząd narodowy”, który obroni kraj.

Według premiera Węgrom zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo polegające na tym, że zostaną przekształcone w „państwo imigracyjne”. Jego zdaniem coraz wyraźniej widać takie zamiary ze strony Brukseli.

Nawiązał też do amerykańskiego finansisty George’a Sorosa, któremu władze Węgier zarzucają chęć sprowadzenia do Europy milionów imigrantów. Według Orbana „imperium Sorosa” chce przeistoczyć całą Europę w „kontynent imigracyjny”, wobec czego atakuje każdego, kto stoi mu na drodze: nie tylko Węgry, ale też Czechy czy Słowację.

Ostrzegając, że niektórym zależy na tym, by Węgry zalali migranci i by przeobraziły się na podobieństwo wielu zachodnich wielkich miast, oznajmił:

– Nie chcę tego dla Węgier. Dla swoich dzieci też nie chcę(…), by musiały żyć w takim świecie, który definiują polityka migracyjna i imigracja.

Powiedział, że w krajach zachodnioeuropejskich, a szczególnie w wielkich miastach, wzrosła przestępczość, szczególnie przeciwko kobietom.

– Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy wybierać taką przyszłość – oświadczył, dodając, że Węgry są bezpiecznym i uporządkowanym państwem.

fot.

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska