„Nie chciałbym, żeby powstała ustawa, która w czasach wolnej suwerennej Polski będzie nam dzieliła społeczeństwo” – uzasadnił swoje weto w sprawie degradacji komunistycznych generałów Andrzej Duda. Mówiąc grzecznie, mniej mądrego uzasadnienia wymyślić się nie dało.

Bo w tej sprawie nawet totalna opozycja była jakby mniej totalna. W grudniu 2016 Grzegorz Schetyna zapowiadał, że może degradację poprzeć. A i ostatnio retoryka totalnej opozycji nie mówiła wcale o tym, by degradacja była zła sama w sobie. Jej przekazy dnia głosiły raczej, że PiS szuka tematów zastępczych oraz igrzysk. Zapewne opozycji totalnej trudno było otwarcie bronić stopni Jaruzelskiego i Kiszczaka dlatego, iż jej przekaz głosi, że to PiS przywraca w Polsce komunizm.

Dudzie think tank myli się z ruskim tankiem

Dlaczego Andrzej Duda zawetował ustawę, która nie budziła większych emocji, nie wyciągała na ulicę tłumów? Jeśli przyjąć, że jego uzasadnienie jest szczere, należałoby uznać, iż prezydent myślał, że jednak takie emocje budzi. A dlaczego mógł tak pomyśleć?

Napisałem, że enklawy betowej komuny są już w Polsce nieliczne. Ale prawdą jest też, iż Duda ma jedną z takich enklaw pod swoim bokiem. Jest nią prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Nie wątpię, że jeśli prezydent odwiedzał swoich podwładnych z BBN, to mógł dojść do wniosku, iż z powodu degradacji Jaruzela cała Polska szaleje z emocji. Nie tylko z powodu zagrożenia degradacją byłego szefa, ale także wielu kolegów. 

Ludzie są podzieleni! Kto na przykład? Ano taki wspaniały współpracownik prezydenta, jak Wiesław Kozicki, naczelnik w BBN, co to 6 listopada napisał wniosek o… zgodę na studia wojskowe w Związku Sowieckim. Niecałe trzy tygodnie wcześniej do dymisji podał się w NRD Erich Honecker, w trzy dni później w Bułgarii Todor Żiwkow, a 11 dni później wybuchła „aksamitna rewolucja” w Czechosłowacji. 

Ale Kozicki wciąż wierzył w Moskwę! Spotkał takiego Duda i wyszedł przejęty: Wiesiek Kozicki cały w emocjach! Nie wolno tak dzielić narodu!

Skoro prezydent pozbył się Antoniego Macierewicza i taki think-tank sobie dobrał, to i do takich wniosków doszedł. Tak to bywa, gdy komuś think-tank pomyli się z ruskim tankiem.

WRONA z Dudą Orła pokona

Oprócz „niedzielenia społeczeństwa” Duda podał jeszcze jeden argument. Mówiąc w skrócie: troskę o kulturę prawną. „Chciałbym, żebyśmy przyjęli taką ustawę, która spotka się ze zrozumieniem, która będzie sprawiedliwa. Nie możemy przywracać sprawiedliwości wprowadzając niesprawiedliwe rozwiązanie” – stwierdził.

Kwestia stosunku władzy do kultury prawnej zmieniała się jak widać mocno w III RP. W jej początkach zdaniem elit III RP dla dobra demokracji właściwym było ją olać.

Po 1989 r. nie można było – zgodnie z prawem! – osądzić zbrodniarzy z powodu wyższych racji, czyli okrągłostołowego kompromisu. Trochę tłumaczono, że było to wymuszone – wszak bezpieka była wciąż silna i mogła zrobić przewrót. Dlatego prawo musiało być martwe.

A dziś całkiem odwrotnie. Wyższych racji nie ma. Sejm prawo uchwalił. I to nie nakazujące zamknąć zbrodniarzy, ale tylko ich zdegradować. Ale okazało się, że jest jakaś wyższa kultura prawna, którą kieruje się prezydent. W normach tej kultury odebranie stopni wojskowych mordercom, topiącym księży w rzece, czy mordującym skrytobójczo, nie jest zbyt pilną kwestią. Ważne też, żeby mogli się oni odwołać. Może do jakiejś sędzi Gersdorf? Taka to kulturna kultura.

Andrzej Duda: zbrodniarz Jaruzelski do sądu na noszach

Powiedzą: prezydentowi wolno, bo ma uprawnienia. Ma! Ale nie wolno mu robić ludzi w balona. Dwa cytaty. 13 grudnia 2013 Andrzej Duda, ówczesny rzecznik PiS, mówił: „Mamy w Polsce taki stan wymiaru sprawiedliwości, że od 1989 roku nikt ich nie rozliczył. Pan gen. Jaruzelski jest tak chory, że nie może przyjść do sądu, ale na tyle zdrowy, by móc obchodzić hucznie swoje 90 urodziny. (…) Gdyby państwo było sprawiedliwie społecznie, to oni zostaliby ukarani. (…) W innych krajach potrafią do sądu przynieść zbrodniarza na noszach”.

I na takiego Andrzeja Dudę głosowaliśmy. A potem klaskaliśmy, gdy 2 maja 2017 mówił jako prezydent: „Dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach. Nigdy nie będą chcieli się zgodzić na to, żeby prawda o wyczynach ich ojców, dziadków i pradziadków zdominowała polską narrację historyczną, będą zawsze przeciwko temu walczyli”.

Prezydent nie raczył dodać, że w tej walce będą mieć w nim sojusznika.

Stokłosę wypuścili w Wigilię, Duda wetuje w Wielki Piątek

To może nie najważniejsze, ale charakterystyczne, że Andrzej Duda decyzję podjął w identycznym stylu, jak bywało to za  rządów PO.

Gdy PO doszła do władzy w 2007 r., skończyły się kłopoty z prawem wielu aferzystów. Najtrudniej było z wypuszczeniem Henryka Stokłosy, bo jednak, o korupcji nie wspomniawszy, choćby zarzut przetrzymywania pracowników w prywatnym więzieniu nie wyglądał dobrze.

No i Sąd Apelacyjny w Poznaniu podjął salomonową decyzję – wypuścił Stokłosę w Wigilię. Jakoś w dniu, gdy wszyscy ubierają choinki i smażą karpia, sędziowie okazali się wyjątkowo pracowici. Bo w ten dzień ci, którzy mogliby się zezłościć na sąd, mieli głowy zaprzątnięte czymś innym.

To była pogarda dla demokracji, demonstracyjna kpina z prawa obywateli do uczestnictwa w demokratycznym procesie. Duda wetując degradację sowieckich generałów w polskich mundurach w Wielki Piątek zakpił sobie z demokracji w identycznym stylu. To było takie bardzo elitarne, w stylu dawnej Unii Wolności. Jak widać, mógł Andrzej Duda wyjść z Unii Wolności, ale Unia Wolności nie wyszła z niego do końca nigdy.

Prezydent powiedział też: „Po świętach zaproszę do siebie szefa MON, przedstawicieli organizacji kombatanckich, być może także przedstawicieli osób pokrzywdzonych w stanie wojennym, po to żebyśmy się spotkali i przedyskutowali, w jaki sposób załatwić tę trudną sprawę”.

Otóż my ją dyskutujemy nieprzerwanie o 1989 r. Przez prawie 30 lat. Tylko czynów brak.

/ fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem