Prof.I.Bukraba-Rylska o „zasadach gry na instrumentach muzycznych i nie tylko”.

Informację zamieścił

Głównym celem Blogmedia24 jest stworzenie medium obywatelskiego dla blogerów oraz uczestników for internetowych, w celu rozwoju publicznej debaty, budowy społeczności obywatelskich i podejmowania inicjatyw zgłaszanych i inicjowanych przez blogerów i użytkowników portalu. Stowarzyszenie Blogmedia24.pl występuje w imieniu blogerów i użytkowników do właściwych organów państwa oraz innych instytucji.

Manipulowanie polskim społeczeństwem ma długą tradycję. Kiedyś socjolog, prof. Izabella Bukraba-Rylska z IFiS PAN i Uniwersytetu Warszawskiego poświęciła temu cały szereg swoich tekstów. Jednym z nich był rozdział w książce pt. "Socjologia widzenia spraw różnych", Warszawa,2006. Oto jego obszerne fragmenty:

"W trzecim akcie tragedii Szekspira indagowany przez dworzan, niegdysiejszych przyjaciół, królewicz Hamlet nie daje się sprowokować do wynurzeń i w zamian proponuje jednemu z nich, by zagrał na flecie. Kiedy ten wymawia się brakiem umiejętności, słyszy w odpowiedzi: "chciałbyś grać na mnie, wmawiasz w siebie, że znasz mój mechanizm. Czy sądzisz, że na mnie łatwiej zagrać niż na flecie? Przedać, rozstroić mnie potrafisz, ale zagrać na mnie – nigdy." Trudno oprzeć się wrażeniu, że obecnie całe społeczeństwo stało się takim właśnie instrumentem, na którym próbują wygrywać swoje melodyjki muzycy różnego autoramentu, w dodatku nader nierówno obdzieleni talentem i biegłością. Skądinąd wiadomo, że używanie dowolnego instrumentu nie sprowadza się do szybkiego przebierania palcami czy dęcia w miechy ile sil w płucach. Aby dźwięki brzmiały dokładnie tak, jak umyślił sobie kompozytor a muzyk stara się wyinterpretować, niezbędne jest wcześniejsze utemperowanie instrumentu (znany każdemu pianiście monumentalny zbiór preludiów i fug Bacha nosi wszak tytuł "Das Wohltemperierte Klavier") a potem często powtarza strojenie.

Jak do tej pory, wszystko się zgadza. Społeczeństwo polskie w ostatnich kilkunastu latach było wyjątkowo intensywnie temperowane, czyli indoktrynowane w zakresie nowych (znów jedynie słusznych) wartości i nowego (znów obiektywnie i naukowo potwierdzonego) światopoglądu, który pozwoliłby mu docenić te wartości i jednocześnie potępić w czambuł żywione dotychczas przekonania. Tak się przy tym dziwnie składa, że kontekst i metody owej indoktrynacji do złudzenia przypominały sytuację kolonialnej zależności. Istotna cecha tego typu dominowania jest bowiem prezentowanie kultury i standardów cywilizacyjnych jednej ze stron jako słuszniejszych i bardziej wartościowych od tego, co uznaje druga strona. Deprecjojowanie tubylczego sposobu życia prowadzi do osłabienia woli oporu, zaś wszelkie niepowodzenia adaptacji kładzie się na karb nieudolności i złej woli "barbarzynców". Przyswojenie przez krajowców narzucanego siłą argumentów i argumentami siły światopoglądu ułatwia kontrolę i legitymizację nowego porządku. Obstawanie przy dawnych zasadach zagraża natomiast kolonialnej dominacji i dlatego będzie zawsze ośmieszane, piętnowane i bezwzględnie trzebione. Szczegóły są oczywiście nieistotne, bo przecież służą tylko za pretekst. Ważne, by nadać im pozór uniwersalnej doniosłości. W jednym stuleciu mówi się o zbawieniu, w innym o rozumie i postępie, czasem walczy się zaciekle o pokój, a dziś modne i poręczne w użyciu są np. prawa człowieka, ideały demokracji i wolny rynek. Poprawność polityczna i stojące na jej straży metody terroryzmu intelektualnego oddają tu nieocenione usługi. Z kolei, rezlizowane na każde zamówienie tzw. sondaże opinii publicznej informują na bieżąco o tym, co pospólstwu "w duszy gra", a więc o sukcesie bądź porażce dlugofalowo stosowanej tresury, ale też o skuteczności dopiero co użytego chwytu.

Wszystko to do złudzenia przypomina sytuację przeprowadzanego w warunkach laboratoryjnych eksperymentu – z tą różnicą, że obiektem badania nie są szczury czy studenci psychologii, ale całe społeczeństwo. Oto jednego dnia obwieszcza się rewelacje, właśnie wykrytą przez "niezależnych dziennikarzy" – to równie dobry oksymoron jak "czarny śnieg" ("niezależni  dziennikarze są wprawdzie zatrudnieni w mediach polskojęzycznych, ale w znacznej części już wykupionych przez zachodnie koncerny). Owa rewelacja opatrzona jest oczywiście absolutnie jednoznacznym, nie pozostawiającym miejsca na jakiekolwiek wątpliwości – komentarzem. Na drugi dzień cytuje się wyniki reprezentatywnych badań jakiejś firmy ankieterskiej, które – aby wszystko było jeszcze bardziej jasne – informują o reakcji społeczeństwa na ujawnione fakty. Trzeciego dnia zamieszczone zostaje sprostowanie podanych przedwczoraj informacji lub ukazują się nowe bulwersujące "newsy" i tak dalej.

Działania tego rodzaju, o ile nie służą czemuś jeszcze, na pewno pozwalają zgromadzić sporą wiedzę na temat poglądów i postaw obywateli, dają też okazję do przetestowania metod perswazji i manipulacji, a nade wszystko umożliwiają zbadanie mechanizmów zbiorowych reakcji na takie bądź inne bodźce. Można całkiem na serio powziąć podejrzenie, iż celem opisywanych tu zabiegów wcale nie jest informowanie społeczeństwa i edukowanie go w zakresie postaw obywatelskich, ale raczej uformowanie chwiejnych, pozbawionych autonomii i żyroskopu całkowicie zewnątrzsterownych jednostek, które będą posłusznie i zgodnie z oczekiwaniami sterników masowej świadomości reagować na aplikowane jej bodźce.  Takie właśnie zachowania i leżące u ich podstaw abstrakcyjne, "blankietowe emocje" (w tym różne od konkretnych, wrodzonych, że wywołane nie naturalnymi potrzebami, lecz nastawione na realizację dowolnego celu wskazanego w komendzie) analizował wybitny polski uczony Leon Petrażycki podkreślając podatność człowieka na kierowane do niego rozkazy, podatność tym większą, im bardziej uproszczone i stereotypowe ale i kategoryczne padają polecenia.

Przyjrzenie się bieążcej rzeczywistości czyni te przypuszczenia wielce prawdopodobnymi, zwłaszcza, że jak to często bywa, historia dostarcza wielu podobnych przykładów. Obserwujący targaną rewolucjami i przewrotami Francję Alexix de Tocqueville mógł napisać: "żyjemy w dziwnym czasie, kiedy nigdy nie ma się pewności, czy nie wybuchnie jakaś rewolucja między zamówieniem obiadu a chwilą, gdy się go zjada". Obywatel IIIRP dysponuje pod tym względem niewątpliwie przewagę: towarzyszy mu mianowicie pewność, że ogląd sytuacji, z jakim kładzie się spać, już rano okaże się nieaktualny. Ba, nawet kilkuminutowy pobyt w łazience grozi nieobliczalnymi konsekwencjami w postaci utraty kontaktu ze zmieniającą się jak w kalejdoskopie rzeczywistoscią…

…po co ta farsa, cały ten zgiełk? Gwałtowne zwroty akcji, metamorfozy bohaterów, tajemnice i intrygi, tromtadrackie gesty i infantylne gaworzenie są dobre w jarmarcznej budzie, ale zdecydowanie kompromitujące w polityce. Czy naprawdę rezyserzy sceny  publicznej wierzą, że przy pomocy takich chwytów, wręcz obrażających gust i inteligencję publiczności, uda im się odegrać jakąś poważniejszą rolę poza doraźnym graniem na nastrojach? Nie wolno przecież zapominać, że społeczeństwo wypracowało przemyślne techniki maskowania swoich preferencji, co już nieraz doprowadzało do konsternacji, gdy wyniki rzeczywistych wyborów różniły się – i to znacznie – od tych zapowiadanych przez ekspertów. Czy ukryci za kulisami suflerzy nie liczą się z ewentualnością, że być może nie uda się wygrać dokładnie tego, o co im chodzi, ale za to kompletnie rozstroją skomplikowany mechanizm społeczeństwa, zmuszonego brać udzial (i to przede wszystkim jako tłum statystów) w przedstawieniu zwanym coraz częściej przez socjologów demokracją spektaklu?

Tylko, żeby nikt potem nie ośmielił się pytać: "Czy instrument niestrojny, czy się muzyk myli?" Chyba, że miałoby to być pytanie czysto retoryczne.

Tymczasowy

Uzupełnij

Twój email nigdzie nie będzie publikowany i udostępniany.

  • Aktualności, Świat

  • 13.Paź
  • Spada ubóstwo wśród polskich dzieci. Jest dobrze, będzie lepiej.
  • Nie jeden raz udowodniliśmy, że niemożliwe staje się możliwe. Weźmy przykład 500 plus czy obniżenia wieku emerytalnego. Wiem, że nie zbudujemy tutaj Dubaju, nie będziemy budować kilometrowej wysokości gmachów. Ale zadałem sobie pytanie, czy nie dałoby się na tej ziemi i na pogranicznych ziemiach, zbudować polskiej Bawarii? Przypomnę, że Bawaria była przed i po wojnie […]

  • Opinie i analizy

  • 15.Paź
  • Dlaczego nie wybieram się na „Kler”?
  • Filmu "Kler" ani nie oglądałem, ani nie wybieram się na niego. Dlaczego?    Otóż po pierwsze filmy z reguły rzadko odzwierciedlają rzeczywistość, najczęściej stanowią jej skrzywienie w większym lub mniejszym stopniu, a niejednokrotnie zawierają zafałszowania i nieprawdy. Mówię nie o tylko o filmach tzw. społecznych, ale także o innych. Przykładowo jeżeli osoba skacze z powyżej […]

  • Historia, tradycja, kultura

  • 17.Wrz
  • 17 września 1939 r. godz. 4.20 nad ranem
  •       Pomimo fatalnego rozkazu Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza „z Sowietami nie walczyć”, oddziały KOP koło Podwołoczysk na Podolu – jako pierwsze – zdecydowały się na nierówną walkę z ogromnymi siłami Armii Czerwonej, która runęła na granicę Rzeczypospolitej. Choć ostatnie polskie jednostki wykrwawiały się w boju z Niemcami, Stalin nie ryzykował i 17 września skierował […]

  • Latający Uniwersytet, wydarzenia, akcje, zaproszenia

  • <?php the_title(); ?>
  • 14.Paź
  • Od 19:00 nowa audycja
  • NiepoprawneRadio.PL – Audycja 986 (niedzielna) – Zapraszamy Państwa do słuchania! Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy: lub ikonki playerów: 19:00 Blog: Gadający Grzyb – Wykluczenie komunikacyjne http://podgrzybem.blogspot.com/ 19:08 Blog: Lech ‚Losek’ Mucha – Szczepić, czy nie szczepić? http://naszeblogi.pl/user/3659/wpisy 19:19 Blog: Rosemann (czyta MarkD) – Po PiS-ie https://blog-n-roll.pl/pl/blogs/rosemann 19:25 Audiobook: Florian Czarnyszewicz (czyta Wladyslaw) – […]