Kiedy Rosja utraci Syberię?

Informację zamieścił

Głównym celem Blogmedia24 jest stworzenie medium obywatelskiego dla blogerów oraz uczestników for internetowych, w celu rozwoju publicznej debaty, budowy społeczności obywatelskich i podejmowania inicjatyw zgłaszanych i inicjowanych przez blogerów i użytkowników portalu. Stowarzyszenie Blogmedia24.pl występuje w imieniu blogerów i użytkowników do właściwych organów państwa oraz innych instytucji.

Trójkąt Rosja-Chiny-USA od bardzo dawna stanowił pole do popisu różnych analityków zajmujących się geopolityka. Jak ja to lubię! Do moich ulubionych wariantów należy wystąpienie Chin wraz Rosją przeciwko USA. Już widzę rój chińskich amfibii lądujących na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. A przecież sprawa jest bardzo prosta i historycznie uzasadniona. Nawet nie trzeba siw za bardzo zaczytywać. Ze wszystkich trzech możliwości najoczywistszy jest konflikt i wojna Chin z Rosją. To tylko kwestia czasu. Powód jest trudny do przeoczenia – te dwa kraje ze soba graniczą. I to jak graniczą!

Do napisania tego tekstu sklonił mnie bardzo krótki artykuł zamieszczony wczoraj na portalu Fronda.Pl. Przeszedł niezauważony, co niestety potwierdza los wielu ważnych tekstów ginących w powodzi zupełnie mało ważnych informacji. Internet nie różni się pod tym względem od mediów głównego nurtu. Artykuł nosił tytuł: "Chińczycy coraz głośniej mówią o zajęciu Syberii".W kilkunastu zdaniach omawia się zamieszczoną na łamach "Moskowskowo Komsomolca" omówienie artykułu zamieszczonego w chińskiej "Fenghuang wang". Traktuje on o roszczeniach terytorialnych Chin wobec Rosji. Wskazuje sią, że Chińska Armia Ludowa buduje liczne drogi dojazdowe do długiej granicy chińsko-rosyjskiej. Są to nie byle jakie drogi, betonowe, pozwalające na przejazd ciężkiego sprzętu wojskowego. Początek chińskiej operacji przypominać by mógł wersję ukraińską, czyli pojawienie się spontanicznie tworzonych jednostek samoobrony Altaju. Rosjanie są ciężko przestraszeni. I mają całkowicie racje. Pokrótce wyjaśnie dlaczego.

Militarny kontakt Rosji z Chinami to sprawa XIX wieku. Wcześniej carowie w miarę systematycznie, przez wieki przesuwali granice swojego państwa i wpływów. Za sprawą księcia Beringa osiągneli kontakt nawet z Ameryką. Zajęli Alaską a ich traperzy i handlarze posuwali się na południe wzdłuż wybrzeza aż do Kalifornii. Gdyby robiono to porządnie na poziomie Hudson Bay Company, to tereny te byłyby przez nich skolonizowane. 

Tereny wchodniej Syberii stopniowo kolonizowane miały silne oparcie w państwie rosyjskim. W ślad za traperami szło wojsko zakładając  posterunki/bazy. Tereny Chin znalazły się na celowniku w XIX wieku, kiedy to Państwo Środka (położone pomiędzy Ziemią i Niebem i je łączacym) przeżywało gigantyczny kryzys. Kto chciał, to brał, zajmował skrawki terytorium albo calkiem duże połacie kraju. Obławiali się Anglicy, Niemcy, Amerykanie, Holendrzy, Portugalczycy i oczywiście Japończycy. Zaś Rosjanie poszli na całość, zajęli 1.5 mln. kilometrów kwadratowych, na co składają się dzisiejsze tereny Kraju Nadmorskiego, część Kraju Chabarowskiego, Żydowski Obwód Autonomiczny, Obwód Amurski i  część Kazachstanu. Tak więc z całą stanowczością nie można powiedzieć, że te ziemie od dziada pradziada stanowią część Matuszki Rosji. Historycznie rzecz biorąc to stosunkowo świeży łup.

Chiny przez wieki nie miały szans na jakiekolwiek rewindykacje. Za to bardzo poważnym problemem była współzawodnicząca z Rosją Japonia. Między tymi krajami odbyło się nawet kilka całkiem dużych wojen. W latach 30-ych XX w. w północnych Chinach stacjonowała potężna,milionowa Armia Kwantunska stale zagrażająca Rosji. Nawet w czasie wojny niemiecko-rosyjskiej, która wybuchła w czerwcu 1941 r. Poważne siły Armii Czerwonej musiały stacjonować na Dalekim Wschodzie.

Definitywna klęska Japonii w 1945 r. włącznie z bardzo efektownym rozgromieniem armii Kwantuńskiej przez Armię Czerwoną sprawiła, że japońskie zagrożenie zniknęło na dobre. Co więcej, świetnie ułożyły się stosunki pomiędzy komunistycznymi Chinami i Rosją. Idylla trwała całe 10 lat. w 1958 r. wybuchł konflikt ideologiczny i polityczny. Szło o hegemonię w świecie komunistycznym. Rosjanie zarzucili Chińczykom nacjonalizm, zaś Chińczycy okrzyknęli Rosjan rewizjonistami.  Latem 1960 r. nastąpiło wycofanie z Chin licznych  specjalistów radzieckich. Przybywając do ojczyzny opowiadali niestworzone rzeczy o Chinach pogłębiajac już i tak ugruntowane w społeczenstwie negatywne stereotypy.

Mandżuria źle się Rosjanom kojarzyła. Po Rewolucji Październikowej panowało tam bezhołowie, podobnie jak na terenach Wschodniej Syberii zajmowanej przez kilka lat przez wojska Białych oraz w Mongolii rządzonej przez różnych watażków w rodzaju barona Ungerna. Później nie tylko czaily się, ale i czynnie występowaly wojska japońskie. Tereny nad Amurem rysowały się jak brama wejściowa dla azjatyckich hord. Podobnie przez wieki postrzegali te ziemie Chińczycy. Tamtędy wdzierały się na teren bardzo cywilizowanych Chin różne hordy barbarzyńców na czele z Tatarami. Można rzec, był to podejrzany teren co i rusz płonący.

Rosja to olbrzymi kraj budzący respekt swą wielkością, ale nie granicami. Właściwie jest to gigantyczna równina niezabezpieczona poważnymi przeszkodami w postaci wysokich gór. Granic nie chroniły góry na poziomie Himalajów czy Alp. Ural jest niski i właściwie przebywając go nawet nie zauwaza się, że właśnie przekracza się granice pomiędzy Europą i Azją. Sprawia to, że Rosjanie wcale nie czują się bezpiecznie. Nawet mają do tego powody. Inwazji na ich tereny dokonywali: Niemcy, Szwedzi, Polacy, Litwini, Francuzi, Duńczyzy, Finowie, Turcy i Anglicy. Rosjanie uważają się za Europejczyków, rasę zdecydowanie wyższą od skośnookich Azjatów. Nawet za bardzo nie rozróżniają Chińczyków, Uzbeków czy Kazachów. Wszyscy  to niskiego wzrostu, skośnoocy, podstępni Azjaci. Nazywa się ich "małymi, żółtymi sk…". Na ten pogląd duży wpływ mieli  Mongołowie, którzy  podbili Rosję i trzymali ją przez kilka wieków pod butem. Ukształtowali mentalność rosyjską na kształt azjatyckiej. W Rosji uważają, że Mongołowie cofnęli rozwój ich kraju o kilka wieków.

Świadomość społeczna  za nic ma upływ czasu. Pamieć o Aleksndrze Macedońskim do dziś jest silna w Iranie, dzieci angielskie wychowywane są w duchu obaw co do Napoleona, a my odpieramy hordy tureckie zagrażające chrześcijanskiej Europie. Rosjanie kiedyś byli uczuleni na różne chmury pyłu w stepie mogące zwiastować podstępny atak dzikich Azjatów na koniach. Dziś nadal z obawą patrzą na Daleki Wschód.

W skład konfliktu rosyjsko-chińskiego na przełomie lat 50-ych i 60-ych XX w. wchodziła nie tylko ideologiczna  schizma, ale także glosno wyrażane przez Chinczyków żądania rewindykacyjne dotyczące utraconych niegdyś ziem. Od 1960 r. dochodziło do kilkuset rocznie incydentów granicznych. Zwykle agresorami byli Chińczycy. W 1964 r.  Chiny zażądały od Rosji Pamiru oraz 600 (na 700) wysp na Amurze i Ussuri. 

Najbardziej krwawym był rok 1969.  W końcu stycznia tego roku zaczęły się starcia nad rzeką Ussuri, a szczególnie w okolicach wyspy Damanskij. W dniu 2 III w boju na tej wyspie zginęło 31 Rosjan i 14 zostało zranionych. A w starciu w dniu 15 III w walakch wzięło udział po kilka tysięcy żołnierzy obu stron. Strzelała piechota z broni ręcznej, czołgi, artyleria i moździerze. W dniu 13 VIII 1969 r. nastąpił atak wojsk chińskich na granicy w Kazachstanie. Wynik byl nierozstrzygnięty, bo jakiż miał być. Chińczykom się udało, gdyż rosyjscy jastrzębie wojskowi całkiem racjonalnie argumentowali, że "teraz albo nigdy". Ich zdaniem przewaga gospodarcza i wojskowa nad Chinami nie będzie trwała wiecznie. Lepiej teraz załatwić przeciwnika, bo później będzie poza zasięgiem. Oczywiście, że w grę wchodziło użycie broni jądrowej. Razultat mógłby być taki, że powstałe w ten sposób supermocarstwo dysponowałoby potencjałem Rosji wspartym miliardową populacją Chińczyków. Tak się jednak nie stało i podjęto rozmowy pokojowe. Konflikt został wystudzony. Jednak na zasadzie "strzeżonego Pan Bóg strzeże" obie strony tak sobie rozmieścily trochę jednostek wojskowych w okolicach wyspy Damańskij. Chińczykom pasowało osadzenie tam w garnizonach 70 dywizji, w tym 12 pancernych. Zaś Rosjanie uznali, że z ich strony wystarczą 34 dywizje zmechanizowane, 7 dywizji pancernych, jedna dywizja powietrznodesantowa, jedna dywizja piechoty morskiej oraz 4 armie lotnicze. I tak stały naprzeciw siebie przez następne 20 lat aż do czasu rozwiąznia Związku Sowieckiego.

Później trwały różne niekoniecznie jawne rozmowy w wyniku, których w 1991 r. Rosja oddała Chinom wyspe Damianskij, zaś w 2004 r. W.Putin wyraził zgodę na oddanie Chinom spornych terenów w rejonie ujścia rzeki Ussuri aż do Amuru. Pewnież, że to kropla w morzu chińskich oczekiwań, ale kierunek jest całkiem dobry. Zbyt dużo ziemi marnuje się w Rosji. A w Syberii jest chyba najgorzej. Dużo tam terenów niezamieszkałych i bogactw naturalnych, których Rosjanie nie są w stanie wydobyć. Pracowici, myślący dalekosiężnie Chińczycy stopniowo wykupują i dzierżawią tereny. Gospodarczo Daleki Wschód na czele z Wladywostokiem są bardzo związane z państwami tamtego rejonu: Chinami, Japonia, Koreą. Nie dość, że są one atrakcyjne, to jeszcze w pobliżu znajdują się całkiem nowoczesne armie na czele z chińska. W szybkim tempoie przestała być ona kopciuszkiem co do nowoczesności. Pamiętam jak całkiem niedwano Chiny zakupiły od Rosji lotniskowiec i śmiano się, że nie mają odpowiednio wyszkolonych pilotów. Teraz w dziedzinie technologii wojskowej Chiny przeskakują cale etapy, co źle wróży Rosji. Teraz Rosjanie co i rusz narażaja się na śmieszność. A jeśli już o lotniskowce chodzi, to symbolem może być wywrócenie się gigantycznego doku pływającego w Murmańsku. Lotniskowiec Kuzniecow zanim umknął został uszkodzony przez padający dźwig. Możliwości remontowe floty wojennej (choć nie łodzi podwodnych) zostały przynajmniej na rok poważnie zablokowane.

Procesy zachodzące w Chinach i Rosji idą w kierunkach przeciwstawnych. Czas pracuje na korzyść Chin a na niekorzyść Rosji, co można z przyjemnoscią obserwować.

 

 

Uzupełnij

Twój email nigdzie nie będzie publikowany i udostępniany.

  • Aktualności, Świat

  • 09.Gru
  • Francuskie MSW podsumowuje protest „żółtych kamizelek”: Aresztowano 1723 osób. Straty finansowe będą bardzo duże
  •     Podczas sobotnich protestów ruchu „żółtych kamizelek” w całej Francji aresztowano łącznie 1723 osoby, z czego 1220 znajduje się nadal w policyjnych aresztach, poinformowało w niedzielę rano francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Flaga UE na wozach bojowych wysłanych przeciwko „żółtym kamizelkom” we Francji! Czy zareaguje Timmermans? WIDEO Polska policja jest brutalna? To jak nazwać to, co robią funkcjonariusze we Francji? PORÓWNANIE protestów. ZDJĘCIA i WIDEO Gaz łzawiący i starcia […]

  • Opinie i analizy

  • 09.Gru
  • Przekopać Mierzeję czy dokopać „pisowi”?
  • Byłem bardzo emocjonalnie zaangażowany po stronie PiS. Dziś nie wiem czy w ogóle wezmę udział w wyborach. Na "mniejsze zło" głosować już nigdy nie będę. Chyba nie jestem wyjątkiem i, sorry, ale to są moje poglądy, a nie wpływ jakiejś propagandy. M.M.Traube🇸🇪🇵🇱‏ @MarekTraube Taką odpowiedź dostałam na mój komentarz: Nie widzę żadnych powodów by PiS […]

  • Latający Uniwersytet, wydarzenia, akcje, zaproszenia

  • <?php the_title(); ?>
  • 09.Gru
  • Włącz bo warto. Słuchać można również na smartfonach
  • NiepoprawneRadio.PL – Audycja 1002 (niedzielna) – Zapraszamy Państwa do słuchania! Włącz klikając w jedną z ikonek odtwarzaczy: lub ikonki playerów: 19:01 Rekolekcje Adwentowe 2018: ks. Michał Olszewski SCJ, o. Michał Legan OSPPE – Święty (2) https://www.youtube.com/user/Profetopl/videos 19:13 Blog: Gadający Grzyb – Koniec rewolucji? http://podgrzybem.blogspot.com/ 19:25 Blog: Katarzyna – Rozmyślania przy zmywaku – Przekopać Mierzeję czy […]