SSO Alicja Zych

Janusz Palikot nie musi przepraszać Jarosława Kaczyńskiego za obraźliwe sugestie o "zmowie" prezesa PiS i b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz"spreparowaniu" przez nich tzw. afery hazardowej. Dlaczego? Bo wbrew intencjom Ruchu Palikota, nie utracił zaufania i nadal jest szefem największej partii opozycyjnej!

Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił powództwo prezesa PiS. Sąd uznał, że wypowiedzi Palikota nie doprowadziły do naruszenia dóbr osobistych Jarosława Kaczyńskiego. Zasądził też od Kaczyńskiego na rzecz Palikota 2,7 tys. zł tytułem zwrotu kosztów procesu. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Kaczyński w pozwie żądał od Palikota przeprosin za bezprawne naruszenie jego dobrego imienia i 30 tys. zł na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej. Chodziło o wywiad, w którym Palikot mówił m.in.:

czy jest prawdą, że Jarosław Kaczyński wydaje dyspozycje Mariuszowi Kamińskiemu? Czy odbywają się narady z udziałem Lecha Kaczyńskiego, gdzie ci ludzie, najważniejsi urzędnicy w państwie przygotowują prowokacje różnego rodzaju?

Zdaniem Kaczyńskiego wypowiedzi Palikota naruszyły jego dobre imię, a także naraziły na utratę zaufania społecznego, niezbędnego do funkcjonowania w życiu społecznym i politycznym.

Sędzia Alicja Zych mówiła, że przy ocenie, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, decydującego znaczenia nie ma odczucie osoby i jej indywidualne wartości, ale to, jaką reakcję wywołuje naruszenie dobra osobistego w społeczeństwie, w opinii publicznej.

W toku całego procesu powód nie przedstawił dowodów na okoliczność, że wypowiedź pozwanego w opinii publicznej została odebrana, jako oburzająca oraz że wpłynęła negatywnie na odbiór powoda,jako osoby publicznej, prowadzącej działalność publiczną

– powiedziała.

Działania pozwanego nie naraziły powoda Jarosława Kaczyńskiego na utratę zaufania społecznego, gdyż nawet po tej wypowiedzi powód funkcjonuje z powodzeniem w polityce, jako lider największej partii opozycyjnej

– uzasadniała sędzia.

Czyli innymi słowy, gdyby Palikotowi udało się osiągnąć cel, czyli gdyby Polacy uwierzyli w niecne knowania ówczesnego premiera  i odwrócili się od niego plecami, gdyby notowania PiS były dziś na poziomie 3 proc.,  to Kaczyński miałby szansę na odszkodowanie. Ale skoro wyborcy okazali się mądrzejsi – to Palikot jest bez winy. Doprawdy ciekawe rozumowanie!

Sędzia zaznaczyła, że wypowiedź Palikota padła kilka dni po ujawnieniu tzw. afery hazardowej, co wywołało na szeroką skalę debatę publiczną, a miesiąc później powołana została komisji śledcza w tej sprawie. Przypomniała, że już wtedy pracowała komisja śledcza do zbadania nielegalnego wywierania wpływu przez m.in. członków Rady Ministrów na funkcjonariuszy policji, CBA, ABW, prokuratorów.

Przedmiotowa wypowiedź (Palikota), a poprawnie pytanie, mając za podstawę wyżej przytoczone okoliczności, jest usprawiedliwiona interesem społecznym, rozumianym jako prawo obywatela do rzetelnej informacji

– tłumaczyła.

Sędzia podkreśliła, że stronami w tej sprawie są osoby publiczne, posłowie na Sejm, liderzy partii politycznych.

Ta okoliczność sprawia, że dla wykonywania swoich zadań publicznych muszą niejednokrotnie odważnie wyrazić opinię, przedstawić problem, czy zadać tzw. niewygodne pytanie. Każdemu

– zaznaczyła.

W opinii sądu Palikot, jako obywatel i osoba pełniąca funkcje publiczne, nie może być pozbawiony prawa do krytyki osób pełniących ważne funkcje zawodowe, społeczne, polityczne,

jeśli krytyka tama służyć zlikwidowaniu niewłaściwego zjawiska z punktu widzenia norm prawnych czy zasad współżycia społecznego.

Sędzia dodała, że swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się tylko do informacji i poglądów, które odbierane są jako przychylne lub postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, ale odnosi się ona w równym stopniu do takich wypowiedzi, które oburzają, wprowadzają niepokój.

Swoboda wypowiedzi to posłużenie się przesadą lub nawet prowokacją, byleby tylko zarzucana wypowiedź była proporcjonalna do usprawiedliwionego celu i konieczna w demokratycznym społeczeństwie

– powiedziała sędzia.

Ani Kaczyńskiego, ani Palikota nie było na ogłoszeniu wyroku.

Wczytując się w sentencję można się jednak zastanawiać (oczywiście w formie pytania) czy aby lubelski sąd nie myli odwagi z bezczelnością, a wolności słowa z bezpodstawnymi oskarżeniami?

ansa/ PAP

Za wpolityce.pl

Inne miejsca KMN

Autorzy

Podstrona z informacją o najnowszych postach ze stron KMN

Chmura tagów